Ostatnio zaczytałem się w dyskusjach na temat najbardziej imponujących wyczynów snajperskich. Przez długi czas rekordy oscylowały w granicach ~2,5 kilometra, ale w 2017 roku Kanadyjskie Dowództwo Operacji Specjalnych potwierdziło, że ich strzelec w Iraku wyeliminował cel z dystansu 3540 metrów. Ten wynik przebił niedawno 58-letni Wiaczesław Kowalski, który według ukraińskich źródeł, trafił Rosjanina oddalonego o 3800 metrów.
Odkładając na bok tragizm wojny, każdy strzał to niesamowicie interesujące i złożone zagadnienie fizyczne. Dotarcie do tak oddalonego celu zajmuje pociskowi około 9 sekund. W tym czasie działa na niego grawitacja, dryf żyroskopowy (pocisk rotuje), opór powietrza i oczywiście wiatr – zmienny i różny na poszczególnych odcinkach toru lotu.
A jakby tego balistycznego bałaganu było mało, to jeszcze wszyscy siedzimy na kawałku kosmicznej skały, która niezmordowanie wiruje wokół własnej osi.
Chyba po raz pierwszy przypomniała mi o tym gra Call of Duty 4: Modern Warfare, a konkretniej fragment misji One Shot, One Kill. Rzecz rozgrywała się w Prypeci i dotyczyła wyeliminowania celu w osobie pewnego rosyjskiego ultranacjonalisty. Przed strzałem z karabinu snajperskiego, kapitan MacMillan recytuje graczowi przez radio następującą instrukcję:
Pamiętaj, czego cię uczyłem. Zwróć uwagę na zmienną wilgotność powietrza i prędkość wiatru wzdłuż toru lotu pocisku. Na tej odległości musisz również uwzględnić efekt Coriolisa.
Na pewno kojarzysz (pozorną) siłę Coriolisa ze szkolnych lekcji geografii. W związku z ruchem wirowym planety, masy wody i powietrza pokonujące duże odległości, zamiast płynąć możliwie prosto, ulegają skręceniu. Na półkuli północnej odchylają się w prawo, na południowej w lewo – kształtując cyklony, pasaty, prądy strumieniowe, prądy morskie i tak dalej. (Natomiast, wbrew obiegowej opinii, nie ma to nic wspólnego z kierunkiem wirowania wody w zlewie).

Jeśli coś porusza się w rotującym układzie, to z punktu widzenia obserwatora “przyklejonego” do tego układu, trajektoria obiektu będzie zakrzywiona. Klasyczna wizualizacja to zabawa na karuzeli. Jeżeli stoisz na obracającej się platformie i spróbujesz rzucić piłką do kolegi naprzeciwko – zobaczysz jak tor lotu piłki nagle skręca.

Jednak dla zewnętrznego obserwatora ta sama scena wygląda nieco inaczej. Piłka frunie prosto, a to wy zmieniacie położenie.

Co to oznacza dla snajpera?
Wyobraź sobie pocisk lecący przez 9 długich sekund. W tym czasie Ziemia pod strzelcem i jego celem zdążyła się poruszyć. Z perspektywy kosmicznego obserwatora pocisk leci mniej więcej prosto (pomijając grawitację i opór powietrza). Ale dla snajpera leżącego w krzakach, tor pocisku będzie lekko zakrzywiony. I im dłużej pocisk leci, tym bardziej to zakrzywienie wzrasta.

Żeby się przekonać, z jak istotnym zjawiskiem mamy do czynienia, możemy użyć jednego z dostępnych kalkulatorów balistycznych, które często i nieprzypadkowo pozwalają uwzględnić efekt Coriolisa.
Załóżmy, że nasz Leon Zawodowiec ma robotę w Singapurze (1°17′N), gdzie panuje ładna bezwietrzna pogoda. Strzela z północy na południe, korzystając z karabinu wyborowego kaliber 7,62 mm o prędkości wylotowej pocisku 870 m/s. Następnie sprawdźmy różnicę wyników dla różnych odległości z poprawką na siłę Coriolisa.
| Dystans do celu | Odchylenie po włączeniu Coriolisa |
| 400 m | mniej niż 0,1 cm |
| 800 m | +0,1 cm |
| 1200 m | +0,4 cm |
| 1600 m | +0,8 cm |
| 2000 m | +1,3 cm |
| 2400 m | +2,1 cm |
Pojawiają się jakieś efekty, ale nie ma mowy, aby miały one znaczenie na polu walki. Już teraz natomiast w oczy rzuca się fakt, że odchylenie nie rośnie liniowo: różnica odchyłu między dystansem 1200 m a 2400 m nie jest dwukrotna, lecz aż pięciokrotna.
Powtórzmy to samo doświadczenie, ale po przeniesieniu naszego seryjnego mordercy na zlecenie jedynego na wyższą szerokość geograficzną. Niech będzie do Warszawy (52°13′N). Powinno zrobić się ciekawiej, ponieważ efekt nabiera na znaczeniu w miarę oddalania się od równika.
| Dystans do celu | Odchylenie po włączeniu Coriolisa |
| 400 m | +1,1 cm |
| 800 m | +4,4 cm |
| 1200 m | +10,1 cm |
| 1600 m | +18,2 cm |
| 2000 m | +28,9 cm |
| 2400 m | +42,3 cm |
Na krótkich i średnich dystansach Coriolis nadal nie ma za wiele do gadania, jednak przy rekordowo długich strzałach rozbieżność przestaje być kosmetyczna. Zniesienie boczne (w tym przypadku na zachód) o wartości liczonej w dziesiątkach centymetrów może dosłownie zadecydować o życiu i śmierci.
No dobra, czyli znosi pociski na boki. A w dół lub górę?
Nie ma lekko. Ruch obrotowy Ziemi potrafi zmienić tor lotu zarówno w osi poziomej jak i w pionowej. Odpowiada za to mniej popularny krewniak siły Coriolisa, nazywany efektem Eötvösa.
Kiedy strzelasz z zachodu na wschód (zgodnie z kierunkiem obrotu planety), kula zyska dodatkową prędkość. W związku z tym doświadczy większej siły odśrodkowej i będzie opadać nieco wolniej – jakby była lżejsza. Kiedy strzelisz ze wschodu na zachód rezultat będzie odwrotny. Efektywna grawitacja minimalnie wzrośnie, a pocisk opadnie szybciej. I to zjawisko, odwrotnie do Coriolisa, będzie najlepiej widoczne właśnie na równiku – gdzie mamy najwyższą prędkość liniową wynoszącą 1670 km/h – zanikając w miarę zbliżania się do biegunów.

Podsumowując: człowiek strzela, wirująca Ziemia kule nosi?
Tak, ale trzeba tu poczynić wyraźne zastrzeżenia. Strzały oddawane do celów oddalonych o 2 lub 3 kilometry to rzadkość. Gdyby było inaczej, nie robiono by wokół nich tyle szumu. Nie jest też tak, że najlepsi strzelcy wykręcili swoje rekordy bez trudu. Craig Harrison, który w 2009 roku w Afganistanie zlikwidował dwa cele z dystansu 2475 metrów, potrzebował najpierw dziewięciu strzałów kalibracyjnych. Wiaczesław Kowalski podobno trafił już za drugim razem, co robi tym większe wrażenie, że przy pierwszej próbie, jak przyznał, chybił o… trzysta metrów.
Z kolei na bardziej konwencjonalnych dystansach bojowych wpływ siły Coriolisa jest na tyle drobny, że kompletnie ginie w tłumie innych parametrów. Wbrew temu czego uczy nas kinematografia i gry, snajper nie stara się trafić centralnie między oczy, lecz celuje bezpiecznie w rejon klatki piersiowej. W takim przypadku kilka centymetrów w tę czy we w tę nie jest czymś, czym warto zaprzątać sobie głowę na polu bitwy.
A TAK W OGÓLE TO… Skoro ruch wirowy Ziemi może utrudnić życie snajperom, to tym bardziej wpływa na pracę artylerzystów. Wiedzieli o tym Niemcy, którzy w 1918 roku za sprawą swojego mocarnego działa Paris Gun, ostrzeliwali stolicę Francji z dystansu 120 kilometrów. 106-kilogramowy pocisk leciał po paraboli zahaczając o stratosferę, trafiając w miasto po około 3 minutach. W tym przypadku efekt Coriolisa wymuszał wprowadzenie poprawek wynoszących ponad pół kilometra.
PS Ciekawe jak to wszystko działałoby na Płaskiej Ziemi?
PPS Zdrówka w nowym roku. Gorzej już chyba nie będzie? Prawda?

Wszystko zależałoby od tego, czy taka płaska “Ziemia” też by się obracała wokół osi. Jeśli tak, to sytuacja byłaby analogiczna do tej z obracającą się deską.
Sam efekt zakrzywienia toru lotu wystąpi, ale w przypadku kuli mamy odchył w prawo na północnej półkuli i w lewo na południowej.
Odpowiedź nie jest taka oczywista, bo same płaszczaki oprócz twierdzenia, że Ziemia na pewno jest płaska, nie zgadzają się między sobą właściwie w żadnym punkcie. Według jednych dysk Ziemi jest nieruchomy a obraca się kopuła nad nim a inni twierdzą, że jest na odwrót. Trzeba więc rozpatrzyć dwa przypadki:
1. Nieruchomy dysk, obraca się kopuła. Tu sprawa jest dość prosta- efektu Coriolisa po prostu nie będzie bo mamy do czynienia z układem inercjalnym (no pomijając grawitację).
2. Obracjący się dysk nieruchoma kopuła. Ten przypadek jest znacznie ciekawszy, bo efekt będzie, ale trochę inny niż na obracającej się kuli. Po pierwsze, o czym już napisał sam Autor, wystrzelona kula zawsze będzie skręcać na wschód przy strzelaniu na północ i na zchód przy strzelaniu w kierunku południowym. Po drugie nie zauważymy różnic w tym efekcie na “równiku” dysku w porównaniu z obszarami “dyskobiegunowymi”. Kula zawsze będzie zbaczała o taką samą odległość na danym dystansie. Będzie tak dlatego, że pomiędzy dwoma równooddalonymi od siebie punktami, położonymi na tym samym “południku”, będzie zawsze taka sama różnica ich prędkości liniowych (prędkości kątowe będą oczywiście takie same).
Czyli w skrócie. Płaskoziemski snajper ma dużo trudniejsze zadanie niż kuloziemski snajper bo po pierwsze nie wie czy w ogóle uwzględniać poprawkę na efekt Coriolisa a po drugie jak już ją weźmie pod uwagę to ten efekt z obliczeń nie pokryje mu się z efektem strzelania. Człowiek strzela, ktoś inny kule nosi 🙂
Nawet strzelając z karabinu można obalić płaską ziemię… Kolejny ciekawy tekst, i też życzę zdrówka! I lepiej nie mówić głośno że gorzej już chyba nie będzie bo życie wtedy mówi “potrzymaj mi piwo”. Wytrwałości w kolejnym roku!
Nie ma jak zacząć rok od ciekawego artykułu. Chyba mały offtop, ale na kiedy planowane jest jakieś krótkie podsumowanie ankiety?
Pozdrowienia dla autora w nowym roku
Jak zwykle ciekawie
Na płaskiej Ziemi powinno się strzelać płaskimi nabojami z płaskich karabinów.