Wszech­świat posta­no­wił zrobić mi żart i zsyn­chro­ni­zo­wał prze­bieg misji dru­gie­go Polaka w kosmo­sie z jednym z naj­bar­dziej inten­syw­nych okresów w moim życiu. W dniu, kiedy kapsuła Dragon ze Sła­wo­szem Uznań­skim-Wiśniew­skim opusz­cza­ła Ziemię, ja sie­dzia­łem na sali rozpraw, tłu­ma­cząc sądowi dla­cze­go uważam kre­acjo­ni­stów za pseu­do­nau­kow­ców i fun­da­men­ta­li­stów. Potem było tylko gorzej. Kiedy astro­nau­ta z Łodzi już roz­go­ścił się na orbicie i roz­po­czy­nał pierw­sze eks­pe­ry­men­ty, mój dom nawie­dził dość poważny kryzys zdrowotny.

W ten sposób, połowa lipca zle­cia­ła mi w tempie, które zawsty­dzi­ło­by ISS, a ja prak­tycz­nie nie śle­dzi­łem poczy­nań naszego rodaka w prze­strze­ni kosmicznej.

Dlatego – dla siebie oraz innych osób, które prze­ga­pi­ły całe to zamie­sza­nie – posta­no­wi­łem wszyst­ko nad­ro­bić i przy­go­to­wać stresz­cze­nie misji IGNIS, dzień po dniu. Od momentu startu z przy­ląd­ka Cana­ve­ral, aż po dzi­siej­sze wodo­wa­nie na Oceanie Spo­koj­nym. A jest o czym pisać, ponie­waż w trakcie dzie­więt­na­stu dni (w tym sie­dem­na­stu pełnych) na orbicie, Polak zdążył wykonać trzy­na­ście doświad­czeń, wes­przeć kilka eks­pe­ry­men­tów pobocz­nych, prze­pro­wa­dzić parę lekcji online, poga­wę­dzić z pre­mie­rem i – rzecz jasna – poczę­sto­wać załogę skar­ba­mi pol­skiej kuchni.

Misja Ax‑4 dzień po dniu

25 czerwca 2025 roku. 47 lat po locie Miro­sła­wa Her­ma­szew­skie­go, drugi polski astro­nau­ta opuścił mat­czy­ną planetę. Start odbył się o godzi­nie 8:31 pol­skie­go czasu z plat­for­my LC-39A w Centrum Kosmicz­nym im. Ken­ne­dy­’e­go na Flo­ry­dzie. Kapsułę Crew Dragon Grace wraz z czte­ro­oso­bo­wą załogą wynio­sła rakieta wie­lo­krot­ne­go użytku Falcon 9. Start wzbu­dzał emocje nie tylko w Polsce – dla Węgrów i Hin­du­sów również była to pierw­sza okazja do odwie­dze­nia prze­strze­ni kosmicz­nej po kil­ku­dzie­się­ciu latach przerwy.

Pełny zapis trans­mi­sji ze startu komer­cyj­ne­go lotu Ax‑4.

Dla upo­rząd­ko­wa­nia infor­ma­cji: IGNIS to nazwa pierw­szej pol­skiej misji zre­ali­zo­wa­nej na pokła­dzie obie­ga­ją­cej Ziemię Mię­dzy­na­ro­do­wej Stacji Kosmicz­nej. Projekt był nato­miast ele­men­tem szer­szej misji Ax‑4, zor­ga­ni­zo­wa­nej przez ame­ry­kań­skie przed­się­bior­stwo Axiom Space. Przed­się­wzię­cie miało więc cha­rak­ter pry­wat­ny i komer­cyj­ny. Dzięki temu, każdy z człon­ków załogi mógł spo­żyt­ko­wać swój czas na orbicie do testo­wa­nia tech­no­lo­gii, wery­fi­ka­cji badań i pro­mo­wa­nia pro­duk­tów z własnej ojczyzny.

Załoga lotu Ax‑4, czyli Shu­bhan­shu Shukla, Tibor Kapu, Peggy Whitson i Sławosz Uznań­ski-Wiśniew­ski. Ciekawy fakt: 65-letnia Whitson jest kobiecą rekor­dzist­ką, zarówno jeśli chodzi o spacery kosmicz­ne, jak i łączny czas spę­dzo­ny poza Ziemią. Praw­dzi­wa legenda.

DD0 (26 czerwca). Docked Day, czyli dzień doko­wa­nia kapsuły do Stacji. Otwar­cie włazu nastą­pi­ło około 14:00 naszego czasu, a dwie godziny później nastą­pi­ło ofi­cjal­ne powi­ta­nie załogi. Wszyscy dostali spe­cjal­ne przy­pin­ki, sym­bo­li­zu­ją­ce przy­łą­cze­nie do eli­tar­ne­go grona astro­nau­tów. Uznań­ski-Wiśniew­ski został ofi­cjal­nie 635. czło­wie­kiem w prze­strze­ni kosmicz­nej (lista nie uwzględ­nia lotów suborbitalnych).

Potem nowi loka­to­rzy ISS mogli powie­dzieć kilka słów do mikrofonu.

Drodzy Polacy, drogie Polki, cieszę się, że mogę Was powitać z pokładu ISS. Bardzo się cieszę, że mogę repre­zen­to­wać właśnie Was, 40 milio­nów Polaków, którzy mogą obej­rzeć misję, ale także kon­try­bu­ować do części nauko­wej i tech­no­lo­gicz­nej. Mam nadzie­ję, że to będzie począ­tek polski tech­no­lo­gicz­nej, obrazu Polski na świecie właśnie w takich miej­scach jak ISS. Tak jak mówiłem wcze­śniej: kosmos jed­no­czy. Jeste­śmy razem, jeste­śmy silni, dzię­ku­ję za zaufanie.

Orbi­tal­ne exposé Sła­wo­sza Uznańskiego-Wiśniewskiego

DD1 (27 czerwca). Pierw­szy pełny dzień misji i akli­ma­ty­za­cja do cia­sno­ty, hałasu i mikro­gra­wi­ta­cji. Uznań­ski-Wiśniew­ski prze­szedł szko­le­nie z zasad bez­pie­czeń­stwa (lepiej wie­dzieć, co robić, gdy coś się pali w kosmo­sie albo gdzie uciekać jeśli dojdzie do roz­sz­czel­nie­nia) i przy­go­to­wał grunt pod trzy z trzy­na­stu zapla­no­wa­nych eks­pe­ry­men­tów: MXene in LEO, Human Gut Micro­bio­ta i Immune Multiomics.

Sza­co­wa­ny postęp misji: 3,1%.

DD2 (28 czerwca). Kończy się wypa­ko­wy­wa­nie, zaczyna praw­dzi­wa robota. Łodzia­nin ruszył z pierw­szy­mi sesjami eks­pe­ry­men­tów, m.in. Human Gut Micro­bio­ta i Immune Mul­tio­mics. Oba doświad­cze­nia zostały zapro­jek­to­wa­ne przez naukow­ców z Woj­sko­wej Aka­de­mii Technicznej.

Pierw­szy miał spraw­dzić, jak stan nie­waż­ko­ści wpływa na mikro­biom jeli­to­wy czło­wie­ka. Celem jest zro­zu­mie­nie, jak chronić deli­kat­ny eko­sys­tem układu pokar­mo­we­go w eks­tre­mal­nych warun­kach. Wiedza war­to­ścio­wa nie tylko 400 kilo­me­trów nad ziemią, ale również w szpi­ta­lach, przy lecze­niu osób pod­da­wa­nych długim tera­piom, hospi­ta­li­za­cjom czy (kosmicz­nie) mono­ton­nym dietom.

Immune Mul­tio­mics zagląda jeszcze głębiej, bo do samego układu immu­no­lo­gicz­ne­go. Nie jest tajem­ni­cą, że pobyt w kosmo­sie potrafi poważ­nie osłabić ludzki orga­nizm, ale jak szybko można zaob­ser­wo­wać pierw­sze nega­tyw­ne skutki? Czy do upo­śle­dze­nia systemu odpor­no­ścio­we­go wystar­czą zale­d­wie dwa tygo­dnie w stanie nie­waż­ko­ści? Żeby to spraw­dzić, spe­cja­li­ści z WAT prze­ba­da­ją próbki krwi Uznań­skie­go, ana­li­zu­jąc zmiany w eks­pre­sji genów w trakcie i po zakoń­cze­niu misji. 

Proste zadanie na Ziemi, ale w kosmo­sie, gdzie naj­mniej­szy odprysk szkła stanowi zagro­że­nie dla zdrowia astro­nau­tów – już nie­ko­niecz­nie. Pró­bów­ki na krew musiały zostać okle­jo­ne spe­cjal­ną taśmą i uzyskać wszel­kie możliwe cer­ty­fi­ka­ty, żeby w ogóle pozwo­lo­no wnieść je na Stację.

Postęp misji: 12,4%. Nabie­ra­my rozpędu.

DD3 (29 czerwca). MXene in LEO, czyli inten­syw­ne testy futu­ry­stycz­ne­go, super­cien­kie­go nano­ma­te­ria­łu opar­te­go o związki węgla i azotu. Astro­nau­ta otrzy­mał od inży­nie­rów z AGH opaskę na nad­gar­stek wyko­na­ny z MXeny, w której zain­sta­lo­wa­no sensor do pomiaru tętna. Być może kra­kow­ski wyna­la­zek znaj­dzie kiedyś szersze zasto­so­wa­nie w moni­to­ro­wa­niu zdrowia astronautów.

Po sesji pomia­rów przy­szła pora na odro­bi­nę auto­pro­mo­cji – nagra­nia i sesje zdję­cio­we w module Cupola. To ta słynna prze­szklo­na kopuła z pano­ra­micz­nym wido­kiem na Ziemię, gdzie każdy chyba każdy czło­wiek chciał­by sobie strze­lić selfie.

Cupola, czyli słynny moduł obser­wa­cyj­ny zain­sta­lo­wa­ny na ISS w 2010 roku.

Postęp: 21,6%.

DD4 (30 czerwca). Kolejna sesja Astro­Men­tal­He­alth, testy EEG Neu­ro­fe­ed­back, pomiary aku­stycz­ne w ramach Wire­less Aco­ustics, no i przy­go­to­wa­nia do czegoś napraw­dę wyjąt­ko­we­go – eks­pe­ry­men­tu Pho­ton­Grav, na razie w fazie kalibracji.

Wyobraź sobie inter­fejs mózg-kom­pu­ter rodem z filmów science fiction. Astro­nau­ta zakłada na głowę spe­cjal­ny czepek i dzięki spek­tro­sko­pii w pod­czer­wie­ni (fNIRS), steruje urzą­dze­nia­mi nie poru­sza­jąc nawet małym palcem. I owszem, ten system również został zapro­jek­to­wa­ny w Polsce, a dokład­niej w lubliń­skiej firmie Cor­ti­vi­sion. Uznań­ski-Wiśniew­ski wypró­bo­wał urzą­dze­nie już na Ziemi, a teraz miał za zadanie spraw­dzić, czy skom­pli­ko­wa­na apa­ra­tu­ra zadzia­ła równie sku­tecz­nie w warun­kach mikro­gra­wi­ta­cji. W efekcie Polak stał się pierw­szym czło­wie­kiem w kosmo­sie, który ste­ro­wał kom­pu­te­rem wyłącz­nie za pomocą sygna­łów mózgowych.

W ramach eks­pe­ry­men­tu Pho­ton­Grav astro­nau­ta prze­te­sto­wał taką “czapkę”, zapro­jek­to­wa­ną przez firmę Cortivision.

Postęp: 29,3%.

DD5 (1 lipca). Głównym punktem pro­gra­mu była inten­syw­na sesja EEG Neu­ro­fe­ed­back – psy­cho­fi­zjo­lo­gicz­ne­go doświad­cze­nia przy­go­to­wa­ne­go przez zespół z Aka­de­mii Wycho­wa­nia Fizycz­ne­go i Sportu w Gdańsku. W skrócie, chodzi o moni­to­ro­wa­nie fal mózgo­wych za pomocą elek­tro­en­ce­fa­lo­gra­fii (EEG), w celu spraw­dze­nia, jak izo­la­cja i śro­do­wi­sko kosmicz­ne wpły­wa­ją na stres i kon­cen­tra­cję. Załoga Ax‑4 wypeł­ni­ła też cztery zestawy elek­tro­nicz­nych kwe­stio­na­riu­szy. Dane zostały zaszy­fro­wa­ne i mają być prze­ana­li­zo­wa­ne dopiero po zakoń­cze­niu misji.

Postęp: 36,8%.

DD6 (2 lipca). Astro­nau­ta po raz pierw­szy połą­czył się na żywo z polską widow­nią. Wyda­rze­nie zor­ga­ni­zo­wa­no w łódzkim Centrum Nauki i Tech­ni­ki EC‑1 (swoją drogą dosta­łem tam nie­daw­no zapro­sze­nie, z którego nie­ste­ty nie mogłem sko­rzy­stać). Wśród nawał­ni­cy pytań, oczy­wi­ście nie mogło zabrak­nąć tego o zago­spo­da­ro­wa­nie wody oraz odpadów na stacji kosmicz­nej. Słu­cha­cze dowie­dzie­li się, że wszel­kie nie­czy­sto­ści, których nie da się prze­two­rzyć, są segre­go­wa­ne na pięć kate­go­rii, pako­wa­ne i spalane w ziem­skiej atmos­fe­rze. Woda nato­miast jest odzy­ski­wa­na aż w 95%, co astro­nau­ta upla­stycz­nił obra­zo­wym stwierdzeniem:

Astro­nau­ci mawiają, że dzi­siej­sza kawa to jutrzej­sza kawa…

Podczas trwa­ją­ce­go 20 minut połą­cze­nia astro­nau­ta wykonał kilka doświad­czeń w stanie nie­waż­ko­ści oraz odpo­wie­dział na pytania cie­kaw­skiej młodzieży.

Uznań­ski-Wiśniew­ski zre­ali­zo­wał przed kamerą również trzy eks­pe­ry­men­ty zgło­szo­ne przez mło­dzież, a potem poroz­ma­wiał z Tuskiem, Kosi­nia­kiem, Kamy­szem i innymi politykami.

Postęp: 48,6%.

DD7 (3 lipca). Dzień rege­ne­ra­cji. Nawet astro­nau­ci potrze­bu­ją weekendu.

Postęp: 52,9%. Połowa za nami!

DD8 (4 lipca). Nastą­pi­ło pierw­sze połą­cze­nie z Uni­wer­sy­te­tem Wro­cław­skim, zre­ali­zo­wa­ne w ramach ARISS (Amateur Radio on the Inter­na­tio­nal Space Station). Jest to mię­dzy­na­ro­do­wy związek radio­ama­to­rów, który pozwala uczniom i pasjo­na­tom roz­ma­wiać z załogą ISS w paśmie krót­ko­fa­lo­wym. Szcze­rze mówiąc, dotąd nie miałem pojęcia, że w ogóle ist­nie­je taka możliwość.

Postęp: 63,3%.

DD9 (5 lipca). Kolejne połą­cze­nie ARISS, tym razem z Poli­tech­ni­ką Rze­szow­ską. Uznań­ski-Wiśniew­ski odpo­wia­dał na pytania lau­re­atów kon­kur­su “Zapytaj astro­nau­tę”. Słu­cha­cze dowie­dzie­li się, że ulu­bio­nym zaję­ciem Łodzia­ni­na w czasie wolnym jest podzi­wia­nie Ziemi z okna Cupoli. Trudno mu się dziwić.

Postęp: 72,9%.

DD10 (6 lipca). Nastał dzień pie­ro­gów. Pan Sławosz nagrał mate­riał w towa­rzy­stwie Peggy Whitson, podczas którego zachwa­lał cia­sto­wa­ty specjał pol­skiej kuchni. Opo­wie­dział o tym, że miesz­kał w różnych krajach i wszę­dzie czę­sto­wał zna­jo­mych wła­sno­ręcz­nie lepio­ny­mi pie­ro­ga­mi, więc chciał­by pod­trzy­mać tę tra­dy­cję. Co prawda zabawy z mąką w ISS odpa­da­ją, ale na orbitę udało się zabrać porcję lio­fi­li­zo­wa­nych (tj. pod­da­nych susze­niu sub­li­ma­cyj­ne­mu) pie­ro­gów z kapustą i grzybami.

Jeśli ktoś chciał­by spraw­dzić jak takie coś smakuje, na stronie firmy LyoFood można zakupić oko­licz­no­ścio­we tra­dy­cyj­ne lio­fi­li­zo­wa­ne astro­pie­roż­ki.

Nie zabra­kło też kon­kret­nej pracy badaw­czej. Pod koniec dnia udało się skom­ple­to­wać wszyst­kie zakła­da­ne dane dla pro­jek­tu Wire­less Aco­ustics. Jeśli myślisz, że moni­to­ring dźwięku na stacji kosmicz­nej to fana­be­ria – jesteś w ogrom­nym błędzie. Cała apa­ra­tu­ra pod­trzy­mu­ją­ca życie, wen­ty­la­cja, oczysz­cza­nie powie­trza, gene­ru­je nie­ustan­ny, męczący szum. Pre­cy­zyj­na analiza tego hałasu przyda się nie tylko przy pro­jek­to­wa­niu przy­szłych statków kosmicz­nych, ale też w zakła­dach prze­my­sło­wych tu na Ziemi.

Polska firma Svantek reali­zu­je dla ESA projekt bez­prze­wo­do­we­go super­do­kład­ne­go moni­to­rin­gu akustycznego.

Postęp: 78,6%.

DD11 (7 lipca). Wir­tu­al­ne spo­tka­nie z dzien­ni­ka­rza­mi zgro­ma­dzo­ny­mi w Centrum Nauki Koper­nik. Mimo chwi­lo­wej utraty łącz­no­ści (sate­li­ty geo­sta­cjo­nar­ne mają swoje kaprysy), Uznań­ski-Wiśniew­ski odpo­wie­dział na pytania 11 redakcji.

Postęp: 82,6%.

DD12 (8 lipca). Kolejne spo­tka­nie w Centrum Nauki Koper­nik, tym razem z naj­młod­szy­mi. Dzie­cia­ki mogły zapytać loka­to­ra ISS, czy cze­ko­la­da w kosmo­sie smakuje tak samo jak na Ziemi i skąd ma stały dostęp do powie­trza. Zna­la­zła się też chwila na krótką pre­zen­ta­cję zacho­wań kro­pe­lek wody i kawy w warun­kach mikrograwitacji.

Dwu­na­sty dzień zwień­czy­ła duża wspólna kolacja. Tym razem bez pie­ro­gów, za to z kre­wet­ka­mi i kra­ker­sa­mi. Tacy to pożyją.

Postęp: 87%.

DD13 (9 lipca). Pasek postępu zatrzy­mał się na 87%, ale to nie znaczy, że astro­nau­ta próż­no­wał. Reali­za­cja pod­sta­wo­wych celów misji była prak­tycz­nie skoń­czo­na, więc wyko­na­no kilka nad­pro­gra­mo­wych sesji eks­pe­ry­men­tów i działań edukacyjnych.

DD14 (10 lipca). Powolne przy­go­to­wa­nia do powrotu na Ziemię. Axiom Space ogło­si­ło, że odcu­mo­wa­nie Dragona zosta­nie prze­su­nię­te i nie odbę­dzie się przed 14 lipca. Super, więcej czasu na eksperymenty!

Postęp pod­sta­wo­wych celów: 91,3%. Dodat­ko­we dzia­ła­nia: 20,4%.

DD15 (11 lipca). Dzień wypeł­nio­ny badaw­czą rutyną od rana do wieczora.

Postęp pod­sta­wo­wych celów: 95,8%. Dodat­ko­we dzia­ła­nia: 22,2%.

DD16 (12 lipca). Ostat­nia doba har­mo­no­gra­mu naszki­co­wa­ne­go przez Axiom Space, ESA i Polskę. Od tego momentu pałecz­kę przej­mu­je NASA, odpo­wia­da­ją­ca za pro­ce­du­rę spro­wa­dze­nia załogi na Ziemię. Wyko­na­no ostat­nie sesje dla eks­pe­ry­men­tów Astro­Men­tal­He­alth oraz EEG Neu­ro­fe­ed­back, jak również prze­pro­wa­dzo­no trans­fe­ry danych uzy­ska­nych w ramach pozo­sta­łych projektów.

Postęp pod­sta­wo­wych celów: 99,2%. Dodat­ko­we dzia­ła­nia: 27,6%.

DD17 (13 lipca). Ostat­nie chwile Polaka na Mię­dzy­na­ro­do­wej Stacji Kosmicz­nej. Pora się pakować. Dane zostały zgrane, eks­pe­ry­men­ty zabez­pie­czo­ne, a demon­taż kostki z glonami (Space Vol­ca­nic Algae) prze­pro­wa­dził już kolega z innego zespołu, Jonny Kim. I tym sym­bo­licz­nym ruchem lista głów­nych celów misji IGNIS została domknięta.

W sumie: 95 godzin pracy na orbicie, z czego 62% czasu zajęły Pola­ko­wi badania naukowe, 19% dzia­ła­nia edu­ka­cyj­ne, 18% komu­ni­ka­cja i pro­mo­cja i 1% kon­sul­ta­cje medycz­ne. Praw­dzi­wy przo­dow­nik pracy.

Po cere­mo­nii poże­gnal­nej, w ponie­dzia­łek około 13:00 kapsuła z czwor­giem astro­nau­tów odłą­czy­ła się od ISS. Roz­po­czę­to kil­ku­na­sto­go­dzin­ny, w pełni zauto­ma­ty­zo­wa­ny manewr deor­bi­ta­cyj­ny i wielkie oczekiwanie.

Powrót do domu

Misja IGNIS for­mal­nie zakoń­czy­ła się we wtorek 15 lipca po godzi­nie 11:30 lądo­wa­niem kapsuły Dragon “Grace” w wodach Oceanu Spo­koj­ne­go u wybrze­ży Kalifornii.

Pozo­stał ostatni etap. Mniej spek­ta­ku­lar­ny, ale równie obo­wiąz­ko­wy: sied­mio­dnio­wa faza readap­ta­cji w Euro­pej­skim Centrum Astro­nau­tów w Kolonii, gdzie spe­cja­li­ści ESA będą moni­to­ro­wać zdrowie człon­ków załogi i ich rekon­wa­le­scen­cję po powro­cie z orbity.

Po tym Sławosz Uznań­ski-Wiśniew­ski wresz­cie powróci do domu, przy­no­sząc ze sobą pokaźny bagaż doświad­czeń, danych nauko­wych i wspo­mnień, które z całą pew­no­ścią zostaną z nim do gro­bo­wej deski. Był częścią czegoś wiel­kie­go. Widział Ziemię z per­spek­ty­wy, której doświad­czy­ło zale­d­wie kil­ku­set przed­sta­wi­cie­li naszego gatunku. Zapisał swoje nazwi­sko w histo­rii i z całą pew­no­ścią zain­spi­ru­je tysiące młodych ludzi do zajęcia się nauką.

Tak, wiem – brzmi pate­tycz­nie. Ale czasem patos jest na miejscu. Zwłasz­cza gdy mowa o pie­ro­gach na orbicie.

A TAK W OGÓLE TO… Pan Sławosz zadbał, żeby załoga ISS poznała więcej swoj­skich smaków i zapa­chów. Oprócz słyn­nych pie­ro­gów, w jego kosmicz­nym menu zna­la­zła się też lio­fi­li­zo­wa­na zupa pomi­do­ro­wa z maka­ro­nem, tra­dy­cyj­ne leczo z kaszą gry­cza­ną, a na deser jabłka z kru­szon­ką. Z kuli­nar­nych cie­ka­wo­stek, warto też dodać, że astro­nau­ci używają przy­praw wyłącz­nie w formie płynnej. W końcu nikt nie chciał­by, żeby do oka wpadło mu zia­ren­ko soli lub pieprzu.

Opra­co­wa­nie przy­go­to­wa­łem na pod­sta­wie mate­ria­łów Pol­skiej Agencji Kosmicz­nej, która każdego dnia prze­sy­ła­ła mi maile o postę­pach misji. W sumie nawet o to nie pro­si­łem, więc pozo­sta­je mi podzię­ko­wać za uła­twie­nie roboty.

Kategorie: