A pamię­ta­cie, jak Focus odwołał teorię ewo­lu­cji? Redak­to­rzy Kom­pu­ter Świata naj­wy­raź­niej pozaz­dro­ści­li swoim kolegom, bo po nieco ponad mie­sią­cu również ogło­si­li prze­wrót w bio­lo­gii. Tym razem dzien­ni­ka­rze poin­for­mo­wa­li czy­tel­ni­ków, że austra­lo­pi­tek był “ślepą uliczką ewo­lu­cji” i właśnie utracił status pra­przod­ka człowieka.

Problem polega na tym, że nowe badanie, o którym mowa – a którego dzien­ni­karz praw­do­po­dob­nie oso­bi­ście na oczy nie widział – takich wnio­sków wcale nie stawia. A jeżeli spró­bu­je­my je z niego wyin­ter­pre­to­wać, to na pewno nie będą one tak stanowcze.

Ale oddajmy pierw­szeń­stwo nauce. Żeby lepiej to wszyst­ko sobie poukła­dać w głowie, cof­nij­my się na osi czasu o jakieś 3,5 miliona lat.

Wschod­nia Afryka. W regio­nie Afar na terenie dzi­siej­szej Etiopii, po zaro­ślach w pobliżu koryta rzeki kręci się nieduża, kudłata i – co szcze­gól­nie wyróż­nia­ją­ce – dwu­noż­na żeńska postać. Być może wskutek upadku, może uto­pie­nia umiera przed­wcze­śnie, a jej szcząt­ki zostają porwane przez wodę i przy­kry­te kon­ser­wu­ją­cym błotem.

Po upływie stu tysięcy pokoleń, w 1974 roku grupa badaczy odkrywa 40% szkie­le­tu i nadaje nie­boszcz­ce modne imię Lucy, czyniąc ją naj­sław­niej­szą repre­zen­tant­ką gatunku Austra­lo­pi­the­cus afa­ren­sis. Przez świat nauki prze­ta­cza się wielka debata na temat miejsca Lucy z Hadar w drzewie ewo­lu­cyj­nym czło­wie­ko­wa­tych. Wielu badaczy zostało prze­ko­na­nych, że mamy do czy­nie­nia z ostat­nim wspól­nym przod­kiem rodzaju Homo – z którego wywodzą się m.in. wszyscy przed­sta­wi­cie­le Homo sapiens (oczy­wi­ście poza kreacjonistami).

Nie żeby A. afa­ren­sis był samotny. Od 2 do 4 milio­nów lat temu różne części Afryki prze­mie­rza­li repre­zen­tan­ci innych gatun­ków austra­lo­pi­te­ków, takich jak: A. afri­ca­nus, A. ana­men­sis, A. bah­rel­gha­za­li, A. garhi oraz A. sediba. Lista praw­do­po­dob­nie jeszcze długo nie zosta­nie zamknię­ta, co świad­czy tylko o tym, jak roz­ło­ży­ste jest nasze drzewo ewolucyjne.

I tak w 2009 roku, znów w regio­nie Afar, ktoś wydłu­bał z ziemi frag­ment kolej­ne­go zagad­ko­we­go szkie­le­tu – Stopę z Burtele. Stopa była pod wieloma wzglę­da­mi “nasza”, czło­wie­cza, ale jed­no­cze­śnie zacho­wy­wa­ła cechy, których u Lucy nie zauwa­żo­no: paluch był bar­dziej małpi, chwytny, przy­pusz­czal­nie dosto­so­wa­ny do łapania gałęzi. Kości przy­pusz­czal­nie nale­ża­ły do kogoś, kto owszem, mógł spa­ce­ro­wać na dwóch nogach, ale swoją strefę kom­for­tu wciąż widział na drzewie.

Przez parę lat nie było jasne, komu tę stopę przy­pi­sać. Dopiero kolejne zna­le­zi­ska – frag­men­ty żuchwy, zębów i kości pocho­dzą­ce z tych samych warstw – pozwo­li­ły na wstępną rekon­struk­cję tajem­ni­cze­go stwo­rze­nia. Praw­do­po­dob­ny stał się sce­na­riusz, wedle którego w tym samym miejscu i czasie, tuż obok A. afa­ren­sis żył jeszcze jeden, hipo­te­tycz­ny gatunek austra­lo­pi­te­ka. Otrzy­mał on nazwę Austra­lo­pi­the­cus dey­ire­me­da.

Wresz­cie docie­ra­my do listo­pa­da 2025 roku. Parę dni temu do cza­so­pi­sma Nature trafił artykuł na temat Nowych odkryć rzu­ca­ją­cych światło na dietę i loko­mo­cję Austra­lo­pi­the­cus dey­ire­me­da. Zespół kie­ro­wa­ny przez Yohan­ne­sa Haile-Selas­sie (o dziwo nie jest spo­krew­nio­ny z etiop­skim cesa­rzem Haile Selas­sie I) potwier­dził, że różne kości odnaj­dy­wa­ne ostat­ni­mi czasy w Burtele należą do osob­ni­ków tego samego, nie­zna­ne­go wcze­śniej gatunku.

Analiza dowio­dła, że A. dey­ire­me­da zamiesz­ki­wał głównie lasy, nie sawanny, wolał wcinać owoce niż trawy i choć czasem scho­dził z drzewa, żeby roz­pro­sto­wać kości, w wyścigu na dwóch nogach z Lucy raczej by nie wygrał. Innymi słowy, nowo­po­zna­ny gatunek okazał się odro­bi­nę mniej “zaawan­so­wa­ny”, zarówno pod wzglę­dem kon­struk­cji szczęki, jak i zdol­no­ści rucho­wych, wzglę­dem A. afa­ren­sis.

Czy to ważne odkry­cie? Jak naj­bar­dziej. Dowie­dzie­li­śmy się, że główne cechy homi­ni­nów mogły ewo­lu­ować różnymi ścież­ka­mi, a nasz krzak ewo­lu­cyj­ny z całą pew­no­ścią skrywa jeszcze sporo cie­ka­wych roz­ga­łę­zień. Nie dziwi więc, że postę­pa­mi w antro­po­ge­ne­zie zain­te­re­so­wa­ły się naukowe oraz nie­nau­ko­we portale z całego świata. Więk­szość rela­cjo­no­wa­ła sprawę w nastę­pu­ją­cy sposób:

  • Sta­ro­żyt­na ska­mie­nia­łość stopy została osta­tecz­nie ziden­ty­fi­ko­wa­na jako zagad­ko­wy gatunek czło­wie­ko­wa­tych, który żył obok Lucy w Etiopii (archaeologymag.com);
  • Tajem­ni­cza stopa należy do sta­ro­żyt­ne­go krew­ne­go czło­wie­ka (phys.org);
  • Roz­wią­za­no zagadkę doty­czą­cą kości przed­ludz­kich stóp (spektrum.de);
  • “Lucy” nie była sama: tajem­ni­cza stopa sprzed 3,4 miliona lat kom­pli­ku­je ewo­lu­cję czło­wie­ka (elpais.com);
  • Nie­ho­mi­ni­dal­na stopa w czasach homi­ni­dów (lawnchairanthropology.com);

Ale nie Kom­pu­ter Świat. Zamiast zaser­wo­wać swoim odbior­com kla­sycz­ną, ale spraw­dzo­ną naukową pizzę na grubym cieście faktów, posta­no­wi­li rzucić kawał­kiem suro­we­go ciasta. Z ananasem. 

Ależ Adamie! Przecież w nagłówku jest znak zapytania!

Dez­in­for­ma­cja odziana w płasz­czyk nie­win­ne­go pytania lub suge­stii nadal pozo­sta­je dez­in­for­ma­cją. Ale niech będzie, uznajmy to za wypadek przy pracy. Klikam w link i czytam pierw­sze zdanie wstępu:

Austra­lo­pi­tek Lucy, jedna z naj­słyn­niej­szych ska­mie­nia­ło­ści w histo­rii badań nad czło­wie­kiem, właśnie stra­ci­ła status pra­pra­bab­ci całej ludzkości.

Tu już nawet nie ma pytań, przy­pusz­czeń i suge­stii. To stwier­dze­nie doko­na­ne­go faktu. Według autora newsa Lucy została defi­ni­tyw­nie zde­tro­ni­zo­wa­na. Zjeż­dża­jąc niżej, pomię­dzy blokami reklam (zaj­mu­ją­cy­mi więcej prze­strze­ni niż sam tekst) odnaj­du­ję jeszcze takie bzdury:

W świetle nowych odkryć Austra­lo­pi­tek nie jest więc “pra­czło­wie­kiem”, a ślepą uliczką ewo­lu­cji i gatun­kiem, który po prostu wymarł, nie ewo­lu­ując później ani w homo sapiens, ani w Nean­der­tal­czy­ka. (…) Ten nowy para­dyg­mat zmusza naukow­ców do ponow­nej analizy histo­rii ewo­lu­cji czło­wie­ka i porzu­ce­nia wygod­nych uprosz­czeń. Zamiast jednej wyraź­nej linii pro­wa­dzą­cej od pro­to­pla­stów do nas samych, mamy do czy­nie­nia z mozaiką gatun­ków, których relacje wciąż pró­bu­je­my rozplątać.

Może zacznę od tego, że żaden para­dyg­mat nie został zastą­pio­ny. O tym, że Afrykę zamiesz­ki­wa­ło wiele gatun­ków austra­lo­pi­te­ków, wiemy od dekad. Nie sądzę też, że wśród współ­cze­snych naukow­ców wystę­pu­ją tacy, którzy postrze­ga­li­by ścieżkę ewo­lu­cyj­ną jakie­go­kol­wiek orga­ni­zmu w prosty line­ar­ny sposób. To nie Poke­mo­ny, do cholery.

Ale skupmy się na nie­szczę­snej Lucy. Redak­tor Bar­tło­miej Sieja wziął napraw­dę długi rozbieg, żeby prze­sko­czyć nad istotą ostat­nie­go badania – potwier­dze­niem, że A. dey­ire­me­da to nowy gatunek austra­lo­pi­te­ka – i wylą­do­wać od razu przy tezie “Lucy właśnie stra­ci­ła swój status”. Naj­wy­raź­niej uznał, że tak będzie ciekawiej.

Jako dzien­ni­karz oczy­wi­ście nie posiadł on zdol­no­ści przy­wo­ły­wa­nia źródeł i nazwisk, więc mogę tylko domnie­my­wać, skąd wytrza­snął tę rewe­la­cję. Otóż rów­no­le­gle z komen­to­wa­ną publi­ka­cją Haile-Selas­sie­go do Nature trafił również towa­rzy­szą­cy artykuł Freda Spoora z Muzeum Histo­rii Natu­ral­nej w Lon­dy­nie. W jednym z frag­men­tów swojego tekstu Spoor spe­ku­lu­je o tym, że A. dey­ire­me­da może bar­dziej przy­po­mi­nać A. ana­men­sis czy A. afri­ca­nus niż A. afa­ren­sis. To z kolei otwo­rzy­ło­by furtkę do ponow­nej debaty nad tym, czy Lucy to pra­bab­ka czy jednak bar­dziej ciotka naszego gatunku.

Spoor przed­sta­wił swoje wstępne przy­pusz­cze­nia, ostroż­nie zazna­cza­jąc potrze­bę powrotu do Afar i kon­ty­nu­owa­nia wyko­pa­lisk. Redak­tor zro­zu­miał z tego tylko tyle, że Lucy została powszech­nie uznana za “ślepą uliczkę ewo­lu­cji”. Opisał ewen­tu­al­ność, jako udo­ku­men­to­wa­ny fakt. Para­dyg­mat uległ zmianie, pod­ręcz­ni­ki już wylą­do­wa­ły w koszu. 

Heh.

Swoją drogą, skoro redak­cja już zde­cy­do­wa­ła się brnąć w tę bzdurę, to mogła chociaż zacho­wać kon­se­kwen­cję. W tytule wid­nie­je pytanie, czy “austra­lo­pi­tek nie był przod­kiem czło­wie­ka”? Tyle tylko, że zarówno A. afa­ren­sis, jak i opi­sy­wa­ny A. dey­ire­me­da należą do rodzaju Austra­lo­pi­the­cus. A zatem, nawet gdyby kiedyś okazało się, że bliżej nam do A. dey­ire­me­da niż do Lucy, to nadal jeste­śmy potom­ka­mi australopiteków.

Far­ma­zo­nia­rze z Kom­pu­ter Świata, proszę, myślcie trochę.

Kategorie: